ChAD i praca
No i jestem w pracy...
Epizod mieszany. Jak to jest...? Siedzisz przed komputerem w pracy, obsługujesz klienta, uśmiechasz się, rozmawiasz niby wszystko super - właśnie sprzedałam sporo za fajna kase - będzie premia mimo to w ułamek sekundy oczy zachodzą Ci łzami - bez powodu, kompletnie bez powodu.
Idziesz do toalety, ubierając się zauważasz w lustrze, że Masz całkiem niezły tyłek niby czujesz sie atrakcyjnie a jednocześnie w środku czujesz taką pustkę, że nie jesteś w stanie się z tego ucieszyć i chce Ci się ryczeć bo Masz żal sam/a do siebie, że nie doceniasz tego co Masz - właściwie doceniasz tylko Masz to gdzies uważając, że cokolwiek nie zrobisz Jesteś chodzącą klęską.
I tak balansujesz na skraju samozachwytu i autonienawiści mając jednocześnie świadomość, że nigdy już nie wyleczysz się z tego cholerstwa... i zaczynasz myśleć, że im krótsza ta męka tym lepiej.
Potem zaczynasz wracać do myślenia trzeźwo... Przecież są ludzie, którym zależy to raptem kilka ważnych postaci ale jednak są - te najważniejsze. Kminisz, że dla nich warto postarać się walczyć, że może lekarz, może leki... Trzymasz się tej myśli bo tylko ona nie pozwala Ci się poddać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz