Te kilka początkowych wpisów stanowiło niejaki wstęp, podkład pod mj świat. Być może trochę pod genezę mojej choroby. Teraz czas na podzielenie się z Wami tym "z czym to się je..."
Odnośnie właśnie jej - ChAD
W inetrnecie znajdziecie dzisiątki artukułów bardzej lub mniej naukowych na temat popularnej EFKI (potoczne określenie ChADu). Są setki stron poświęconych tej tematyce z suchą teorią w tle.
Prawda jest niestety taka, że tak choroba ma tak bardzo indywidualny przebieg, że nie sposób opisać jej w 100%. Opracowania naukowe powiedzą Wam o elementach spójnych dla rozpoznania ChAD, cechach charakterytycznych. Nie powiedzą Wam , że życie z tym cholerstwem jest jak przekleństwo najwredniejszej spośród średniowiecznych czarownic.
Nie wiem jak mają inni ChADowcy - mogę się jedynie domyślać ale dla mnie okropny jest, że nie znam siebie. Nie mam poczucia, która ja jestem tą właściwą. Nie sposób okreslić co lubię a czego nie bo to zależy od dnia a czasm od godziny (kidy dopada mnie epizod mieszany - najgorszy z najgorszych).
Jedno natomiast można powiedzieć jasno i klayfikację tę uwzględniam idąc za rozmową z moim mężem.
Ostatnio z powodu silnych depresji i myśli samobójczych bardzo często rozważam pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Zastanawiam się nad elektrowstrząsami - podobno zajebicie skutecznymi. Co za tym idzie dużo na ten temat czytam. Czytając informacje na blogach, forach itp dowiedziałam się, że szpitale podzielone są tematycznie zwykle na 3 części. 1 to są oddziały starcze, demencyjne osoby z kłopotami z pamięcią itp.; 2 oddziały depresji, chadu, rozstorje nerowe itp oraz 3 schizofrenie i stany głębokich psychoz. Wygląda to jak podział grup wg. sposobu postrzegania rzeczywistości. My ChADowcy czy tez depresanci jestesmy w grupie chorych ale potrafiących odróżnić realny świat od wyimagonowanego. I tu chybajest nasz problem. Czasem zazdroszczę schizofrenikom - oni nawet nie zauważają, że sa chorzy. My żyjemy ze świadomością naszego wybrakowania jednoczes nie mogąc nic z tym zrobic. Możemy brać leki, tłumić objawy i to wszystko. Leki nie służą niestety wyleczeniu, leki łagodzą objawy choroby. Jak apap na ból głowy. Tylko jak radzic sobie z ymi objawami bez leków? Ja staram się od ponad roku, ale tym następnym razem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz